wtorek, 16 lutego 2016

13 najlepszych celebryckich perfum - subiektywny ranking.

Perfumy gwiazd to prawdziwa maszynka do robienia pieniędzy. Kompozycje - raczej niedrogie i niekoniecznie skomplikowane - zdobywają popularność dzięki nazwiskom osób, przez które są sygnowane i często doczekują nieskończonej ilości flankerów zalewających rynek (jeśli macie wątpliwości, sprawdźcie ile perfum w ciągu ostatnich lat wypuściła Nicki Minaj, albo przypomnijcie sobie armię klonów Fantasy Britney Spears).

Znam wielu perfumoholików, którzy dla zasady nie tykają się celebryckich zapachów. Może to wrodzony, lub nabyty snobizm, a może zwyczajna ingorancja, ale zawsze śmieszyło mnie przekreślanie zapachu ze względu na jego nazwę i cenę. Z własnego, długoletniego doświadczenia wiem, że na każdej półce cenowej znajdzie się perełka. I dzisiaj o perełkach zamierzam Wam opowiedzieć. 

13) Elizabeth Taylor, White Diamonds

Pierwszy gwiazdorski zapach w historii perfum. Kiedyś bijący rekordy popularności, dziś trudny i zbyt babciny dla młodej klienteli. Znam jednak osobiście panie, które wciąż po niego wracają. Piękna, alhehydowo-kwiatowa kompozycja z drzewnymi niuansami. Mydełkowy, klasyczny i bardzo potężny. Dziś takich perfum się już nie robi.



12) Beckham, Intimately

Bardzo wyraźne zainspirowany diorowskim Pure Poison, zapach pudrowy, czysty i kwiatowy. Dość bliskoskórny, elegancki. Jeden z notorycznie przewijających się w rankingach zapachów w stylu 'jak pachnieć dobrze za małe pieniądze'. I słusznie, bo ta kompozycja naprawdę jest przemyślana.



11) Britney Spears, Believe

Lekki i radosny. Zawsze kupuję je dla mojej Macochy, która wręcz je uwielbia. Believe to owocowy koktajl zmiksowany ze słodyczą pralinek o bardzo zaskakującej trwałości i bardziej niż przyzwoitej projekcji. Polecam wszystkim znudzonym banalnymi, owocowymi zapachami.



10) Naomi Cambpell, Seductive Elixir

Różany, zmysłowy, intrygujący zapach od jednej z moich ulubionych modelek. Może i sama moc i projekcja nie rzuca telefonem w twarz, ale ta pieprzowa róża z daleka przypomina moje ukochane Madness od Choparda. Mam nadzieję, że uda mi się go zdobyć po odwyku, bo z tego, co zauważyłam, coraz ciężej go dostać. 



9) Rihanna, Rebelle

Perfumy Rihanny (no, może poza ostatnim tworem) to moim zdaniem najlepsze, co w ostatnich latach spotkało masowy rynek perfumeryjny. Rebelle to zapach cudownie słodki. Pachnie jak świeży biszkopt z truskawkami i gorąca czarna kawa. Obowiązkowa pozycja dla fanów jadalnych zapachów, ale i na jesienną szarugę i mroźną zimę. Otula jak szalik i trwa bardzo długo. 



8) Madonna, Truth or Dare Naked

Naked to cudownie ciepły i miękki zapach. Kwiatowy, drzewny i niezwykle elegancki. W roli głównej ambra, drzewo sandałowe i oud, w dokładnie takiej kolejności. Niestety, Naked nie jest zbyt powszechnie znany i doceniany, a z racji słabych wyników sprzedaży został już wycofany.



7) Beyonce, Heat

Debiutancki zapach od pani, którą trzeba upychać w lodówce, bo inaczej z niej wyskakuje. Kompozycja zaś - więcej niż ambitna. Brzoskwiniowa i drzewna, w tropikalnym klimacie. Dosyć ogoniaste perfumy, które doczekały się wielu flankerów, ale póki co żaden nie powtórzył sukcesu klasyka.



6) Kate Moss, Vintage

Lekko inspirowany klimatem Chanel No. 5 Eau Premiere, Vintage to odmłodzone retro podane w ponadczasowej formie. Kwiatowy zapach ze szczyptą aldehydów o pięknej, czystej projekcji. Vintage to uosobienie wiosny i swobodnie falującej na wietrze sukienki w groszki. Jak to jednak w przypadku zapachów świetnych, ale innych się zdarza, ta kompozycja jest już po drugiej stronie rzeki, bo z jakiegoś powodu Coty zaprzestało jej produkcji.
.


5) Kylie Minogue, Darling

Naczelny nos Guerlain, Thierry Wasser zrobił debiutancki zapach cudownej Kylie. Mimo swojej prostoty kompozycja naprawdę ma kunszt. Nie dzieje się w nim zbyt wiele - owocowe nuty przełamane wanilią i kwiatami, o dość solidnej bazie drzewa sandałowego, ale całość jest niezwykle czysta i przyjemna. 



4) Jessica Simpson, Fancy Nights

Tutaj się zaś dzieje. Oto mamy odę do paczuli, mokrej, piwnicznej paczuli o niespotykanej sile rażenia i wręcz niszowym wydźwięku. Butelka przypomina rejony orientu, a kompozycję... Cóż, kompozycję mogę śmiało porównać do kultowej Prady Amber. Chyba moje największe zaskoczenie tego rankingu, to trzeba przetestować. 



3) Kylie Minogue, Sweet Darling

Ach, jak mi ten zapach przypomina czasy nastoletnie. Jako że wszystko, co dobre, kiedyś się kończy, tak i skończyła się szybko kariera tego zapachu, ale w poprzednie święta udało mi się dorwać 30stkę tego cuda. I wiecie co? Ten zapach jest dla mnie nadal bardzo euforyczny. Słodki do bólu, klimatem w jakiś sposób przypominający Lancome Hypnose. Po raz kolejny Wasser mi udowodnił, że nawet przy skromniejszym budżecie potrafi robić cuda. 



2) Rihanna, Rogue

Prawdziwy smaczek wśród celebryckich perfum, córka Bottegi Venety EDP i Serge'a Lutensa Daim Blond. Cudowna truskawka podbita zamszem o bardzo niszowej duszy. I najlepszy dowód na to, że nawet jeśli nie lubisz jakiegoś celebryty, to nie powinieneś z góry przekreślać jego perfum. 



1) Madonna, Truth or Dare

Przysięgam, ten zapach nie zajmuje pierwszego miejsca ze względu na moją obsesyjną miłość do Madonny. No okej, może troszeczkę, ale tę dyskusję zostawimy sobie na inną okazję. To są perfumy naprawdę niesamowite. Morze białych kwiatów z tuberozą w roli głównej. Zapach bardzo ciężki i niszowy. Nieprzypadkowe zresztą jest jego podobieństwo do Fracas Roberta Pigueta, który obok Gardenia Passion Annick Goutal jest jednym z ulubionych zapachów Madonny. Truth or Dare można kupić za grosze (póki co), bo zapach jest już niestety wycofany. Obszerna recenzja tej kompozycji pojawi się niebawem na moim blogu. 



Czy zwracacie w ogóle uwagę na perfumy gwiazd? Jakie są Wasze ulubione? Bardzo bym chciała poczytać o Waszej opinii w tej sprawie!

Digga.

15 komentarzy:

  1. Lubie Gage i Christine, ale to z tego względu, że przepadam za bardzo słodkimi zapachami (black opium, manifesto etc.)
    myślę, że przetestuje kiedyś któryś z zapachów na tej liście, o niektórych to nawet nie wiedziałam że istnieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz takie słodziaki, to spróbuj Rebelle Rihanny :)

      Usuń
  2. Świetny ranking!
    Ja osobiście jestem otwarta na celebryckie zapachy, wiele z nich już przetestowałam, część posiadałam w swoich zbiorach.
    Do moich faworytów napewno należy ToD Naked Madonny - uwielbiam jego miodowo-drzewną słodycz, pięknie się na mnie rozwija i strasznie mi żal, że wycofali go z produkcji. Bardzo lubię też Halle by Halle Berry i Adama Levine'a.
    A pierwszym moim zauroczeniem celebryckim była Naomi Campbell Cat Deluxe z jedną z najpiękniejszych frezjii jakie poznałam.
    A potem był Heat od Bożeny.
    Jedyne, co mi nie podeszło to klasyczne Truth or Dare, białe kwiecie mnie zabiło niestety.
    Bardzo ciekawa jestem nadal Rouge, jakoś ciągle uciekają mi testy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Zupełnie zapomniałam o Halle i Adamie, a przecież ten drugi stoi na mojej półce ;) Świetny sandałowiec.

      Koniecznie przetestuj Rogue, jestem pewna, że Ci się spodoba.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje ulubione "celebryty" to Erotique Dity von Teese, ale Truth or Dare Naked Madonny (zwykły ToD mi osobiście nie pasuje, choć jest ciekawy) i Lovey SJP też bardzo lubię. Jessica Simpson i Rihanna też niezłe zapachy sygnują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Erotique nigdy nie miałam okazji przetestować, a słyszałam o nim dużo dobrego. Co do Lovely to jest świetną inspiracją tematu pstworzonego przez Narciso Rodriguez.

      Usuń
  5. To ja właśnie jestem takim perfumoholikiem nie tykającym celebryckich zapachów :p Ale nie jest tak, że nie daję im szansy (testuję je w drogeriach). Po prostu w większości są za słodkie i zbyt jadalne, a ja nie lubię takich nut (nie znoszę perfum Rihanny, Beyonce i Britney).

    I jest jeszcze coś: sama się przekonałam, że są bardzo słabe jakościowo, jeśli nie zużywa się ich szybko (np w rok). Miałam tak z Britney Spears Curious i Halle by Halle Berry, że zaczęły mocno wonieć alkoholem już po pół roku od otwarcia! A ja perfum nie aplikuję obficie. Mam sporo wieloletnich flakoników. I to jest najważniejszy powód, dla którego nie kupuję perfum celebrytów.

    Na początku mojej perfumeryjnej drogi miałam kilka takich pachnideł, np. Seductive Elixir (podoba mi się), Believe, Curious. Po dwóch latach uznałam, że to nie to i zakupiłam Shalimar. Miałam wtedy 21 lat i odkryłam, że klasyka to jest to. Obecnie zbieram też flakoniki vintage.

    Jestem osobą romantyczną, trochę oldschoolową, kocham kwiaty w naturze i perfumach. Perfumy Madonny podobają mi się najbardziej, ale nie zdecydowałam się na nie. Biały Naked jest ok, ale mój nos jest przyzwyczajony do cięższego, kwiatowego kalibru. Poza tym wydaje mi się, że zapachy, w których się źle czuję, nie pasują do mnie ani do mojej kolekcji ;)

    Obecnie posiadam 4 gwiazdorskie pachnidła: White Diamonds, klasyczna Gabriela Sabatini, Cat Deluxe (ta frezja i kardamon) oraz Paradise Passion (ma ciekawą, cierpką nutę).

    Będę dalej testować celebryckie pachnidła, ale to mi w zupełności wystarcza. Nad M się zastanowię ;p

    Chciałam Ci to wszystko napisać, żebyś lepiej poznała mnie jako swoją Czytelniczkę :) Mam takie upodobania, że wolę mydlane Białe Diamenty niż słodycz pralinek i truskawek z perfum Rihanny ;p

    P.S. Bardzo podoba mi się Twoje zestawienie tych perfum i ich rzeczowe opisy :)

    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino, absolutnie kocham Twoje komentarze :-) Dziękuję Ci za wyczerpujące wypowiedzi pod każym postem.

      Co do słabej jakości celebryckich perfum, to muszę przyznać, że z tym się jeszcze nie spotkałam. Mam parę flakonów od lat (takie Vintage na przykład) i pachnie nadal tak samo. Dziwne.

      Też wielbię oldschool. I tak w sumie, to brakuje mi trochę White Diamonds w kolekcji, tym bardziej, że upolować można go za śmieszne pieniądze.

      Chciałabym zobaczyć Twoją kolekcję, wiesz? Jest na to szansa?

      I raz jeszcze bardzo dziękuję :-)

      Usuń
    2. Jestem umówiona z Edpholiczką i na wiosnę pokażę swoją kolekcję (Kolekcja perfum Eweliny). Muszę tylko to wszystko wydobyć z czeluści szafek i obfocić :D

      Ewelina

      Usuń
  6. Klasyczne ToD, Jessica Simpson oraz Rihanna muszą być moje!
    Czekam na notkę ToD, liczę na polemikę z określeniem "chińskie gumki recepturki", jakie zdarzyło mi się czytać w jakiejś recenzji.
    Wąchałam Fancy Jessici i jakoś średnio przypadło mi do gustu, ulepne to takie i mydlane. Spotkałam się z opiniami o "trudności" Fancy Nights i jakoś zrezygnowałam z chęci przetestowania, bo wydawało mi się, że bardziej skomplikowane zapachy nie są dla mnie :).
    A jak oceniasz te pozostałe "szpilkowe" zapachy Rihanny (nigdy nie pamiętam nazw; Rebelle mi utkwiło w głowie, reszta nie)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, wiem, gdzie zdarzyło Ci się to czytać i od razu powiem: recenzje na KWC są rakotwórcze i z tymi odrzutami się nie polemizuje. I nie chodzi mi tylko o ToD, przy większości recenzji na wizażu otwiera mi się nóż w kieszeni. Mam wrażenie, że 90% użytkowniczek tam nigdy nie wyszło z mentalnej gimbazy.

      Jeśli chodzi Ci o Nude i Reb'l Fleur - tak. Wszystkie trzy z tych zapachów są naprawdę udane.

      Usuń
    2. Sama natrzaskałam trochę tych recenzji, więc nie do końca się z Tobą zgodzę :). Ale opinii zamieszczonych na KWC (zresztą na blogach również) nie wolno przyjmować bezkrytycznie. Zaglądam tam w poszukiwaniu recenzji perfum, bo Fragrantica jest dla mnie nieprzejrzysta (tzn. opinie, a blogi o perfumach (po polsku) można właściwie policzyć na palcach jednej ręki.

      Usuń
  7. Świetne zestawienie - powiedziałabym, że praktycznie wyczerpałaś temat :D Podzielam zdanie na temat większości - podoba m się Rogue, ToD, ToD Naked, Intimately, ale nie aż tak żebym skusiła się na flakon. Przynajmniej nie na chwilę obecną. Natomiast Fancy Nights zaskoczyły mnie niesamowicie - cudowna paczula, zupełnie się tego nie spodziewałam i na pewno kupię sobie flakonik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Posiadam Heat i uwielbiam:) Zapach znaleziony czystym przypadkiem i zakupiony w niemieckiej perfumerii za ciężko zarobione euro :D Już pomału się kończy wiec muszę zacząć odkładać bo nie wyobrażam sobie bez niego życia:) Nakładam zawsze kiedy mam ochotę pouwodzić:) Jakoś dodaje mi seksualnej odwagi :D

    OdpowiedzUsuń