poniedziałek, 25 stycznia 2016

Armani, Mania.

Wydaje mi się, że Armani czasy świetności ma już za sobą. Wycofane Manii, Gio, Idole, nachalna promocja Diamonds w każdej możliwej wariacji nie są moim zdaniem najlepszym posunięciem olfaktorycznym marki. Mam wrażenie, że skupiono się na niszowej kolekcji marki (Armani Prive) i tańszej (Emporio Armani), a tę środkową, klasyczną linię zostawiono trochę samą sobie. Teoretycznie jest Si i jest Code, z których marka wciąż doi ile wejdzie, ale to nie jest ten sam poziom, co kiedyś. 

Mania to pierwszy z wielkiej trójki wycofańców, który chcę Wam przedstawić. Niesprawiedliwe jest, że tylko damska wersja tego zapachu została wycofana. Męska Mania wciąż śmiga na półkach większości perfumerii w UK. I podwójnie niesprawiedliwie jest to, że kobieca Mania, o stokroć lepsza od wersji samczej jest już białym krukiem, bardzo rzadko spotykanym i o coraz wyższych cenach.



Jeśli Manię miałabym określić w trzech słowach to powiedziałabym: bezpieczeństwo, ciepło, ukojenie. A co najważniejsze, przy tych określeniach nie jest nijaka. Oj, Mania jest bardzo jakaś. 

Otwarcie jest bardzo kremowe, waniliowo-pomarańczowe z subtelnie pobrzmiewającą nutą drzewa sandałowego. Wanilia nie jest spożywcza w formie obecnie znanej, ale wzbogacona w pieprzowe nuty ma mocny, lekko mleczny klimat. Jest to też nuta o najdłuższym czasie ekspozycji w tej mieszance, bo wyczuwalna jest niemalże do samego końca. 

Miękkie piżma i fantastyczny bukiet kwiatów dodają Manii elegancji i potęgują wrażenie bezpieczeństwa i ciepła. W którymś momencie zapach ten bardzo kojarzy mi się z Versace Crystal Noir, ale w jakiś czysty sposób, bez tej piwnicznej nuty, z której ciemny Kryształ słynie. Gdzieś też jest punkt wspólny z Noa od Cacharel. Myślę, że to to właśnie piżmo jest wspólnym nośnikiem wszystkich trzech zapachów, bardzo naturalne i czyste w swoim aromacie. 



Zazwyczaj unikam perfum z nutą piwonii, bo to mój ukochany kwiat i uważam, że ciężko jest oddać jego wspaniały zapach w butelce perfum. W Manii piwonia nie gra pierwszych, może nawet drugich skrzypiec, ale układa się naprawdę ciekawie i daje na moment wspomnienie zanurzenia nosa w wielkie kwiatostany, w których roiło się od mrówek. 

Wielu zarzuca Manii, że jest bliskoskórna i ma krótki ogon, zbyt bezpiecznie i cicho gra. Ja, jako wielbicielka głośnych i ogoniastych zapachów uważam, że takie kompozycje też powinny mieć swoje miejsce w kolekcji. Znajduję w tej cieczy ukojenie po męczącym dniu. Lubię go na za dużym swetrze w domu. Lubię w nim spać. I bardzo żałuję, że Armani podjął idiotyczną decyzję o wycofaniu tych perfum z produkcji. Na tle wszystkiego, co działo się przez ostatnią dekadę w przemyśle perfumeryjnym, Mania wciąż pokazuje klasę i kunszt wykonania. 



Coraz ciężej zdobyć flaszkę tego zapachu. Ceny na Allegro i eBayu zaczynają wchodzić na szczebel tych mało humanitarnych. Swoją 75tkę kupiłam w małej aptece z dużym rabatem i rozważam, czy nie przygarnąć jeszcze jednej na przyszłość. 

Jeśli uda Wam się kiedyś tego białego kruka przetestować i będziecie mieć okazję do kupna - nie wahajcie się. To definicja bezpiecznego, choć absolutnie nie nudnego zapachu, który doceni niejeden nos. A kto wie, może kiedyś jeszcze ktoś się zjawi i przywróci do życia wszystkie piękne, niedostępne już zapachy?

Zostawiam Was samych z marzeniami,

Digga.

2 komentarze:

  1. Testowałam te perfumy przelotnie, bo znalazłam niedawno tester w jednej ze stacjonarnych perfumerii tu w PL. Zapach wydał się lekki, z nutą świeżości, ale też właśnie o waniliowym sercu. Pomarańczę też wyraźnie wyczułam.

    Nie uważam, że to wada, gdy taki prosty zapach nie ma ''ogona'' itp. W prostocie leży piękno tych perfum. Bardzo bezpieczny, relaksujący. Postawiłabym go obok Gucci Envy Me i Rush 2. Choć to inne nuty zapachowe, to mnie wszystkie te 3 zapachy relaksują :) Niestety ceny na aukcjach są już zbyt wysokie jak dla mnie..

    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz, żebym Ci upolowała taniej tutaj - daj znać :-)

      O tak, prostota tych perfum to ich niezaprzeczalny atut. Miła odmiana od krzykliwych kompozycji.

      Usuń